Westerplatte - miejsce pierwszej bitwy kampanii wrześniowej, w której
polski żołnierz walcząc z wielokroć silniejszym przeciwnikiem zadał mu
straty co najmniej 20-krotnie większe od własnych1,
po wojnie zostało otoczone murem milczenia. Dzisiaj jest to dzisiaj ciche
i smutne miejscem, które zaludnia się turystami tylko w sezonie.
Ojczyzna pamięta?
Przyjeżdżając,
czy też przypływając statkiem żeglugi przybrzeżnej na Westerplatte próżno
się doszukiwać śladów zaciekłych walk z 1939 r. To co widać to smutne pozostałości,
które cudem ocalały nie z wojennej pożogi, ale z zamętów powojennej historii
naszego kraju. Ślady, które warto byłoby pokazać są jedynie punktami na
starej i pełnej błędów planszy przy kasach. W latach 60-tych postanowiono
nadać temu terenowi "historyczny wygląd", czyli rozpoczęto kompletną dewastację
Westerplatte. Na półwysep wjechały betoniarki, koparki i buldożery...
Sporą część terenu wzięło wojsko, nie mniejszą port2,
poszerzono kanał portowy, a co po drodze stało wzięto pod młoty i kilofy.
Przeszkadzały historyczne pamiątki: Wartownia Nr 2 została ostatecznie
zniszczona, "Jedynka", cudem ocalała, pozostawiona została własnemu
losowi, "Czwórka" przebudowana została na magazyn. Nie znajdziemy
na Westerplatte dokładnych wskazań ani opisów, gdzie znajdowały się takie
placówki jak "Prom"3,
"Wał", "Tor", czy "Przystań", które dziesiątkowały
natarcia Niemców oraz ich wypady rozpoznawcze.
Z tego
miejsca pozostała tylko dumna nazwa. Nic więcej. To nie miejsce, gdzie
padły pierwsze strzały II wojny światowej. To jest miejsce, gdzie w sposób
zamierzony zdewastowane bezmyślnie i bezpowrotnie wszystkie historyczne
obiekty, tak aby miejsce to w niczym nie przypominało, że tutaj, 1 września
1939 r., wydarzyło się coś tak ważnego dla naszej Ojczyzny. Czego nie zrobili
Niemcy, by usunąć ślady własnej nieudolności, zrobiły powojenne władze
PRL, aby usunąć wszelkie znaki bohaterstwa polskiego żołnierza.
Dziś,
kiedy piszemy te słowa, żyje już tylko 5 obrońców Westerplatte. Kiedy było
ich więcej i byli młodsi, pod adresem tych, którzy doprowadzili do obecnego
wyglądu półwyspu Westerplatte, padały z ich ust słowa oskarżenia, dosadne,
wojskowe, ale prawdziwe. Tutaj właśnie zatarto prawdziwą historię o tych
co trwali, a dzięki nim Westerplatte jest znane w świecie.
Mewi
Szaniec widoczny z drugiej strony kanału portowego
Mewi Szaniec
Zacznijmy
może naszą wycieczkę po półwyspie Westerplatte od najwęższego jego miejsca,
czyli nasady półwyspu, a dokładnie koło Mewiego Szańca4[1],
zbudowanego przez Francuzów w l. 1811-135Przy
tym forcie właśnie odpoczywali polscy żołnierze czekając po kapitulacji
na odtrasportowanie ich do Gdańska. Jeden z murów zachował się do dziś.
Można go obejrzeć od strony jezdni zza betonowego płotu. Na drodze tej
Niemcy ustawili kolumnę polskich żołnierzy i pod ich eskortę udali się
oni pod twierdzę Wisłoujście, gdzie czekał na nich autobusy. W latach 70-tych
fort ten częściowo rozebrano. Nad główną bramą od strony kanału można odczytać
jeszcze napis "Moeven Schanze" i datę "1846". Dziś w fortyfikacji
tej znajduje się Baza Urządzeń Nawigacyjnych, a spora część tego obiektu
popada w dalszą degradację.
Mewi
Szaniec stoi przy Zakręcie Pięciu Gwizdków. Niegdyś, gdy kanał
był dużo węższy i płytszy niż obecnie, manewr skrętu w tym miejscu kanału
przepływające statki sygnalizowały właśnie pięcioma gwizdkami. Podczas
modernizacji kanału portowego w latach 50-tych cypel lądu od strony Nowego
Portu ścięto, co zwiększyło bezpieczeństwo żeglugi6.
W
zaroślach po prawej stronie znajdują się fragmenty pozostałe po ruinie
budynku stacji kolejowej
Stacja kolejowa
Nieco
dalej, idąc w głąb półwyspu, w miejscu gdzie tory przecina jezdnia stała
po prawej stronie stacja PKP Westerplatte, a po lewej wiata elektrogeneratora.
To tu była brama kolejowa wysadzona przez żołnierzy kompanii szturmowej
po pierwszym ostrzale "Schleswiga-Holsteina". Od tego miejsca wzdłuż
kanału ciągnął się znienawidzony przez niemieckich gdańszczan "rote
mauer", czerwony mur. Po kapitulacji rozebrano go, a cegły z
niego posłużyły do budowy baraków w obozie koncentracyjnym Stutthof. Stacja
i wiata zostały wysadzone przez pionierów 7 września po to, aby polscy
obrońcy nie mogli obiektów tych wykorzystać jako punktów oporu (!). Ślad
po stacji7 to tych
parę kawałków gruzu leżących w trawie [2].
To tu 1 września 1939 r. został ciężko ranny st. sierż. Najsarek. Zabrany
przez Niemców do szpitala zmarł tego samego dnia.
Do Basenu
Amunicyjnego przed wojną prowadził podwójny tor główny prowadzący przy
dzisiejszej jezdni oraz dwie bocznice, które kierowały do magazynów amunicyjnych.
Przed wojną bocznice zlikwidowano, bo w magazynach przestano przechowywać
amunicję i broń rozładowywaną w Basenie Amunicyjnym8.
Ale nasypy po nich do dziś są widoczne, tak jak i wały otaczające magazyny
amunicyjne. Wały te miały zabezpieczać zabudowania Nowego Portu przed skutkami
ewentualnej amunicji przechowywanej w budynkach magazynowcyh. Magazynów
było 19 plus 3 magazyny portowe przy Basenie Amunicyjnym. Wybudowano je
w 3 rodzajach: na szrapnele (pow 78m2),
na amunicję piechoty (pow. 220m2)
i na materiały wybuchowe oraz proch (pow. 20m2).
Warto wejść w głąb tego lasku, by zobaczyć te ślady. Warto też z tego względu,
że jeszcze dziś są tam doskonale widoczne leje po pociskach "Schleswiga-Holsteina"
i bombach Stukasów! [3].
Jeden
z wielu lejów, które po 65 latach nadal można znaleźć na terenie Westerplatte.
Ten
zapewne pochodzi od bomby Stukasa. Szczęśliwie nikt do tej pory nie zwrócił
na nie baczniejszej uwagi,
bo
i one zapewne zostałyby zasypane (gdyż burzyłyby "piękny" plan zagospodarownia
przestrzennego autorstwa niejakiego artysty Haupta)
Nie ma
żadnego oznaczenia miejsca przy torach, gdzie w nocy 1 września dotarli
sierż. Gawlicki i kpr. Jażdż i tuż pod nosem Niemców rozkręcili tory [4]
uniemożliwiając hitlerowcom wtoczenie pociągu pancernego na teren Westerplatte.
To właśnie dzięki tej brawurowej akcji Niemcom nie udało się wtoczyć cystern
z benzolem oraz ropą na teren składnicy 6 i 7 września i spalić tym samym
osłaniającego polskie pozycje poszycia leśnego. Pomysłowe byłoby umieszczenie
w tym miejscu starej cysterny kolejowej i lokomotywy na nieczynnym od lat
torze, która przypominałaby ten dramatyczny epizod z obrony. To właśnie
wysoki słup gęstego dymu 7 września z palących się cystern sprawił, że
obserwujący go Polacy z Gdańska, Gdyni i Helu uznali, że bohaterska załoga
wysadziła się w powietrze i nikt nie przeżył ("... prosto do nieba czwórkami
szli...").
Ślad
po jednej z bocznic kolejowych oraz widoczny z prawej strony wał ochraniający
magazyn amunicyjny nr 1
(nędzne
ruiny tego magazynu służą jako pijalnia tanich win i dzika toaleta),
będący
oparciem dla żołnierzy placówki "Wał".
To
tu padły pierwsze strzały polskich obrońców!
Placówka "Wał"
Już z
tego miejsca dostrzec możemy dostrzec obwałowanie osłaniające pierwszy
magazyn amunicyjny. Po ceglanych magazynach nie ma już śladu, choć dociekliwy
obserwator szukając cierpliwe znajdzie w zaroślach ruiny jednego z nich
(Nr 1) [5]. Dziś jest to sezonowa "pijalnia"
amatorów tanich win i dziki szalet. Wielka szkoda, że te atrakcyjne wypoczynkowo
zarośnięte ścieżki i dawne bocznice są dziś tak zaśmiecone i zaniedbane.
Idealnie nadawałyby się na alejki spacerowe dla turystów i ścieżki rowerowe.
Trudno sobie wyobrazić, że niegdyś na tym terenie było popularne kąpielisko
i uzdrowisko. Wał przy którym się znajdujemy to bardzo ważne historycznie
miejsce (choć w ogóle na to nie wygląda). To właśnie z tego miejsca, z
krawędzi wału najbliższej stacji padły pierwsze strzały polskich obrońców!
To tu znajdowała się placówka "Wał" kaprala Szamlewskiego.
W połowie
odległości między "Wałem", a miejscem gdzie stał budynek stacji
straszy betonowy z napisem "Westerplatte", stwór autorstwa artysty
prof. Duszenki pomalowany białą i czerwoną farbą. To "arcydzieło"
powstało zapewne z nadmiaru betonu jaki pozostał po betonowaniu alej na
półwyspie...
(...)
Wyjątkowo
nieudany i koszmarny (kolejny na Westerplatte!) monument, który stoi przy
wjeździe na półwysep,
tuż
obok miejsca gdzie niegdyś stała stacja PKP Westerplatte
Oprac. MWP,
wrzesień 2004
All photos (C) westerplatte.com.pl
1
Ranni
i zabici.
2 Nabrzeże
i teren portowy na Westerplatte w dużej mierze jest dzisiaj w ogóle niewykorzystywany.
3 Obecnie
w tym miejscu jest przystań promowa (nieczynna).
4 R. Hirsch,
Mewi Szaniec, "Infort" 1994, nr 2.
5 W 1829
r. fort zniszczył sztorm. W kilkanaście lat później Prusacy odbudowali
tę fortyfikację.
6 Obecnie
mogą przepływać tędy statki o długości do 220 m.
7 Zachowane
plany stacji kolejowej pozwoliłyby na odbudowę tego obiektu i umieszczenia
w nim placówki muzealnej lub o charakterze turystycznym (np. punkt informacji
turystycznej).
8 W tym
czasie rozpoczął funkcjonowanie port w Gdyni.
Cały
artykuł-przewodnik wraz ze zdjęciami
oraz
mapą współczesnego terenu z oznaczeniami punktów,
które
opisane są w tym artykule znajduje się w suplemencie
albumu
komiksowego "Westerplatte. Załoga Śmierci".
Zachęcamy
do lektury!
Album
można zakupić w sieciach księgarń Empik i Matras,
księgarniach
komiksowych (także w internecie),
a
od stycznia 2005 r. także na stronie wydawnictwa Milton
Media.