Sprawa dowodzenia na Westerplatte, niezłomnej oraz bohaterskiej postawy
majora Sucharskiego wydawać by się mogła bezsporna od zakończenia II w.ś.
Jednak nie jest to tak oczywiste, a prawda o dowodzeniu obroną Wojskowej
Składnicy Tranzytowej na Westerplatte od 2 do 7 września 1939 r. jest zupełnie
inna od tej, której uczy się na lekcjach historii od kilkudziesięciu lat.
Ulice,
szkoły, drużyny harcerskie noszą imię majora Sucharskiego. Jego podobizna
pojawiła się też m.in. na okolicznościowej monecie i znaczku pocztowym.
Jego nazwiskiem nazwano statek handlowy. Czy aby na pewno major Sucharski
zasłużył na te zaszczyty? Komu należy przypisać to, że Westerplatte stało
się tak wiele znaczącą nazwą w polskiej historii?
Podporucznik
Kręgielski, dowódca placówki "Przystań", tak opisał majora: "Mjr Sucharski
[...] dużej wiedzy wojskowej nie posiadał. Nie była mu zresztą potrzebna
na stanowisku komendanta.1
Od spraw wojskowych miał swojego zastępcę, którym był kpt. Dąbrowski. Mjr.
Sucharskiego mniej obchodziły sprawy wojskowe, natomiast lubił się bawić
w politykę, a swe przekonania polityczne narzucał młodszym. Niczyich przekonań
nie szanował, zmuszając nawet podwładnych do uznawania jego stylu życia.
Jego obecność przy wspólnych posiedzeniach stwarzała z reguły ciężką atmosferę.
W stosunkach z przełożonymi uległy do ostateczności i stale nadskakujący.
Zarozumiały na punkcie swojego stanowiska i ważności swojej osoby. Stanowisko
komendanta Westerplatte przynosiło b. duże korzyści materialne i dlatego
też łatwo wypełniły się 2 książeczki PKO po 10 000zł. Był to typ ciułacza.
[...] Stosunek jego do ludzi charakteryzuje taki przykład: z momentem zaostrzenia
sytuacji wydany został rozkaz nieopuszczania Westerplatte. W związku z
tym kpt. Dąbrowski zaproponował, ażeby por. Grodecki jako oficer rezerwy
(i adiutant komendanta przyp. autora) stołował się razem z nami. Mjr.
Sucharski stanowczo się temu sprzeciwił, uważając za ujmę dla siebie spożywanie
wspólnego obiadu z por. Grodeckim. Wybuch wojny, wydaje mi się, przekreślił
wiele jego planów. Wszystko co zostało zaoszczędzone, przepadło. Za mało
wojskowy, ażeby dowodzić, chciał jedynie wykazać się wykonaniem zadania,
bronić się 12 godzin. Stąd to w drugim dniu walki po nalocie lotniczym
jako pierwszy z całej załogi załamał się. Od tego momentu przestał istnieć
jako dowódca [...]".2
Cofnijmy
się w czasie. O godzinie 04483,
pancernik szkolny "Schleswig-Holstein" otwiera ogień na polską placówkę
na Westerplatte.4
Dzięki bardzo dobremu wyszkoleniu i przygotowaniu przez kapitana Dąbrowskiego,
zastępcy dowódcy składnicy i dowódcy oddziału wartowniczego WST5,
ok. 220-230 polskich obrońców6
nie daje się zaskoczyć atakiem i już 2-3 minuty po pierwszych eksplozjach
są oni na stanowiskach bojowych. Kapitan Dąbrowski jako specjalista
od broni maszynowej, przed wojną bardzo dużo uwagi poświęcał szkoleniu
żołnierzy w obronie obiektów składnicy. Przyniosło to doskonałe rezultaty
podczas dramatycznej obrony Westerplatte.
W eter
zostaje wysłany otwartym tekstem meldunek: "Pomóżcie, napadnięto nas"...7
Tego
dnia polscy żołnierze odparli dwa natarcia, zadając ciężkie straty nieprzyjacielowi
przy stratach własnych zaledwie 4 żołnierzy. Następny dzień upływa na walce
ogniowej z niemieckimi patrolami. Wieczorem zapanował spokój i wydawać
by się mogło, że tak zakończy się drugi dzień obrony. Jednak tuż po godzinie
1800 nad Westerplatte nadlatują dwa dywizjony Junkersów Ju-87B8,
które w dwóch falach w czasie półgodziny zrzucają na półwysep 8 bomb o
wadze 500 kg, 50 bomb 250-kilogramowych oraz 200 bomb o wadze 50 kg (łącznie
26,5 tony!). Efekt jest piorunujący! Koszary i wartownie "pływają" od uderzeń
bomb. Wartownia Nr 5 trafiona bezpośrednio bombą zniszczona została wraz
z niemal całą załogą9,
koszary zostały trafione dwukrotnie. Zniszczone zostały cztery nowoczesne
moździerze Brandta porzucone na stanowiskach bojowych przez żołnierzy,
którzy uciekli do koszar. Przerwana została łączność telefoniczna między
wartowniami i placówkami. Żołnierze są wstrząśnięci skutkami nalotu i niewiele
brakuje do wybuchu paniki10.
Samowolnie opuszczają swoje stanowiska bojowe obsady placówek "Elektrownia"
i "Fort". Po nalocie Stukasów nad Westerplatte unosi się ponad stu metrowa
ciężka chmura dymu i kurzu, która przesłania wszystko. Niemcy obserwujący
nalot sądzą, że na Westerplatte nikt nie przeżył.
W koszarach
major Sucharski jest w ciężkim szoku. Lamentuje z powodu śmierci swojego
ordynansa Kity zabitego w Wartowni Nr 5. Wstrząśnięty nalotem Stukasów
wydaje rozkaz spalenia tajnych dokumentów i książek szyfrowych (regulaminowa
procedura przed kapitulacją). Dokładnego wykonania rozkazu nie dopilnowuje,
wskutek czego Książka Szyfrowanych Depesz i Książka Sygnałowa
Floty Polskiej po kapitulacji zostaje znaleziona na Westerplatte przez
Niemców.11 Doprowadziło
to do tego, że poważnie narażone zostały okręty Marynarki Wojennej i polskie
oddziały broniące się na Oksywiu i Półwyspie Helskim. Przy tej informacji
należy koniecznie wspomnieć, że sierż. Rasiński, radiotelegrafista składnicy,
nie został zamordowany przez Gestapo (oficjalna wersja niemiecka), tylko
został zabrany do ośrodka nasłuchu radiowego Kriegsmarine w Brusterort
(zadeklarował współpracę, czy został do niej zmuszony? pewne okoliczności
wskazują, że sam zaproponował współpracę)!12
Kapitulacja
Składnicy wydaje się już tylko kwestią minut. Sucharski proponuje Dąbrowskiemu
poddanie się. Dąbrowski jest oburzony, w dali słychać strzały z wartowni
i innych pozycji obrony. "Słuchaj, ludzie się bronią!" mówi do majora.
Ten jedynie mamrocze: "Nie ma sensu, przecież wykonaliśmy zadanie".13
Do ostatecznej kapitulacji utrzymywał w tajemnicy przed swoim zastępcą
bardzo ważną wiadomość: Westerplatte nikt nie przyjdzie z pomocą, a także
istotną informację - prawdopodobną datę ataku Niemców! Takie informacje
otrzymał w przeddzień wybuchu wojny od podpułkownika Sobocińskiego, szefa
Wydziału Wojskowego Komisariatu Generalnego RP w Gdańsku. Dlaczego Sucharski
utrzymywał je w tajemnicy narażając życie swoich żołnierzy? Dlaczego nie
poinformował o tym swojego zastępcy, co wydawać by się mogło czymś oczywistym?
Sucharski
wydaje rozkaz wywieszenia białej flagi przypadkowo spotkanemu kapralowi
Gęburze, który na dachu koszar zawiesza biały obrus lub prześcieradło.
Na pancerniku "Schleswig-Holstein" obserwatorzy zauważają pośród
kłębów dymu i kurzu nad koszarami białą flagę. Do kompanii szturmowej zostaje
z okrętu przekazany meldunek: "...nicht schissen, warte, weisse Flagge
auf Westerplatte..."14
Niemcy czekają na potwierdzenie od obserwatorów. W tym czasie kapitan Dąbrowski
dowiaduje się o zawieszeniu białej flagi na koszarach. Jest wściekły i
wzburzony. Rozkazuje przywołanemu żołnierzowi natychmiast ją zerwać. Po
chwili biała flaga już nie powiewała nad Westerplatte.
Major,
który o kapitulacji myślał już po 12 godzinach od rozpoczęcia wojny, na
wieść o zerwaniu flagi wpadł w szał, jest w ciężkim szoku. Dostaje ataku
epilepsji, cały się trzęsie, ma pianę na ustach, zaczyna charczeć. Jego
ręce i nogi wykonują nieskoordynowane ruchy, traci przytomność. Na polecenie
Dąbrowskiego por. Grodecki szybko sprowadza lekarza kapitana Słabego. Kładą
na łóżku Sucharskiego i krępują go pasami. Major dostaje zastrzyk uspokajający,
atak powoli mija. Oficerowie na polecenie Dąbrowskiego składają przysięgę,
że nie zdradzą przed załogą faktu, iż Sucharski chciał poddać Westerplatte,
nie wytrzymał psychicznie napięcia i przestał się już liczyć jako dowódca.
Wiadomość o tym zdarzeniu nie miała dotrzeć do pozostałych żołnierzy. Wprowadziłoby
to zamieszanie i miałoby fatalny wpływ na skuteczność dalszej obrony. Nic
nie wskazywało na to, by komendant składnicy musiał poddać Westerplatte.
Wstrząs i załamanie psychiczne jakiego doznał wyeliminowało go całkowicie
z dalszego dowodzenia obroną składnicy.
W tym
miejscu trzeba wspomnieć, że tuż po nalocie wydarzyło się wiele niejasnych
zdarzeń, których śladem są odnalezione przez Niemców groby polskich żołnierzy.15
Czy kiedyś ta tragiczna tajemnica (bunt kilku żołnierzy) z historii obrony
Westerplatte zostanie wyjaśniona? Piszący te słowa wierzy, że tak, bo są
osoby które rozwiązanie tej zagadki znają...

Kapitan
Dąbrowski, powszechnie lubiany przez swoich podkomendnych i nazywany przez
nich "Kubą", po załamaniu komendanta, zgodnie z regulaminem jako kolejny
oficer w łańcuchu dowodzenia16
, obejmuje dowództwo i szybko reorganizuje obronę. W miejscu zniszczonej
Wartowni Nr 5 tworzy dwie nowe placówki. Wydaje zakaz poruszania się po
Westerplatte, co utrudnić miało wykrycie polskich pozycji przez niemieckich
obserwatorów z pancernika i z drugiej strony kanału portowego. Ustalana
jest liczba zabitych, rannych i poniesionych strat. Zginęło tego dnia od
nieprzyjacielskiego ognia i bombardowania 10 (?) żołnierzy, a to niewiele
jak na ok. 220-230 osobową załogę składnicy. Westerplatte ma się jeszcze
czym bronić, zapas amunicji oraz ilość sprawnej broni wystarczyłby na wielotygodniową
walkę.
Dąbrowski
nie po to przejął dowodzenie, by liczyć na późniejsze zaszczyty i uznanie,
bo nigdy o to nie zabiegał, ani też nie utożsamiał się z bohaterem. Uważał,
że obronę należy kontynuować do wyczerpania ostatnich możliwości i do ostatniego
naboju, bo poddanie składnicy byłoby ciosem dla wszystkich Polaków, dla
których nieugięta postawa obrońców Westerplatte była nadzieją i mobilizowała
do walki z niemieckim najeźdźcą.17
Sucharski
zostaje zamknięty w pokoju dowodzenia i pozostaje tam pilnowany przez Grodeckiego.
Później wypuszczony, przez kolejne dni wydaje się nieobecny. Od 5 września
major zaczął chodzić po koszarach i nakłaniać znajdujących się tam podoficerów
do poddania, a także by wpłynęli na Dąbrowskiego i jego decyzję o dalszej
walce. Sucharski był tak załamany psychicznie, że nie potrafił opanować
się nawet przed szeregowymi. Nie wierzył w możliwość przetrwania choćby
jednego dnia. Jako dowódca przestał się już liczyć i wydaje się, że nie
brał też aktywnego udziału w obronie Westerplatte.18
Przed "Kubą" Dąbrowskim stały trudne zadania. Z jednej strony musiał dowodzić
obroną WST, a z drugiej pilnować majora przed żołnierzami, by nie widzieli,
że Sucharski nie widzi sensu obrony. Co chwila musiał swojego przełożonego
doprowadzać do porządku nie szczędząc ostrych słów: "Do cholery, opanuj
się, ludzie na ciebie patrzą!"; "Heniek, jeszcze raz ukażesz się
wśród szeregowych, to cię zamknę!". Porucznik Grodecki chcąc przywrócić
majora do przytomności i godności oficera pokazywał na Krzyż Virtuti
Militari na mundurze Sucharskiego19
i mówił: Panie majorze, a ten krzyż do niczego nie zobowiązuje?.
Sucharski tylko lamentował: "Ja już nie mogę, ja już nie mogę" lub
chodził z błędnym wzrokiem wśród żołnierzy i stale powtarzał: "Co to
będzie, co to będzie". Dąbrowski jako zdyscyplinowany oficer nie zamknął
Sucharskiego, bo nie chciał pokazywać żołnierzom swojego niesubordynowania.
Do końca obrony stwarzał przed żołnierzami wrażenie, że to major dowodzi
obroną. Kiedy z placówek przybiegają gońcy z meldunkami do majora, ten
najczęściej jest "zmęczony" albo "odpoczywa". Wszystkie meldunki przyjmował
Dąbrowski. On też wydawał rozkazy i polecenia. Dzięki niemu obrona miała
charakter zorganizowany, a "Westerplatte broniło się nadal".
(...)
Oprac. MWP, wrzesień 2004
All photos (C) westerplatte.com.pl
Przypisy:
1 Komendant
WST na Westerplatte zajmował się przede wszystkim sprawami administracyjnymi
związanymi z załadunkiem i wyładunkiem towarów w Basenie Amunicyjnym, bezpieczeństwem
składnicy, służbą wewnętrzną, gospodarką żywnościową itp.
2 W. Pater,
Niepublikowana relacja kpt. mar. Zdzisława Kręgielskiego z obrony Westerplatte,
"Wojskowy Przegląd Historyczny", 1990, nr 1-2, str. 188.
3 Manewry
z ustawieniem pancernika w kanale portowym spowodowały opóźnienie w oddaniu
pierwszej salwy.
4 W wielu
miejscach polskiego pogranicza wojska niemieckie walczyły już od kilku
godzin z polskimi żołnierzami, a o godz. 0434 trzy Stukasy zaatakowały
polskie placówki przy moście nad Wisłą w Tczewie.
5 Wojskowa
Składnica Tranzytowa.
6 Liczba
załogi WST nie jest do dziś ustalona ostatecznie i najprawdopodobnie już
nigdy nie będzie.
7 Meldunek
ten, prawdopodobnie jako pierwszy, odebrał radiotelegrafista okrętu podwodnego
ORP "Żbik", st. mar. Zdzisław Piechocki [w:] K. Blauth, Laur
i karabin, Warszawa 1989, s. 25.
8 Oprócz
dwóch dywizjonów (II i III) z 2. Sturzkampfgeschwader 2. "Immelmann" niewykluczone,
że w nalocie mogła też brać udział eskadra 4.(St)/TrGr 186 z Pillau (Piława,
obecnie Bałtijsk).
9 Z ok.
10-12 (?) osobowej załogi przeżyło tylko 2 żołnierzy.
10 W dzienniku
bojowym "Schleswiga-Holsteina" można jednak znaleźć sensacyjną informację,
że z Westerplatte był prowadzony ogień z broni maszynowej podczas nalotu,
jak i tuż po nim!
11 Dziennik
działań bojowych pancernika "Schleswig-Holstein". 8.09-2.10.1939 r. , opracowanie
i tłumaczenie Jacek Żebrowski, Toruń 1999, s. 11.
12 Zanim
poddał się Hel. Niemiecki Dokument z 1939 Roku, opracowanie i tłumaczenie
Jacek Żebrowski, Łódź 2003, s. 70.
13 Ślady
sporu miedzy Dąbrowskim a Sucharskim można znaleźć nawet w filmie Różewicza
"Westerplatte", podtrzymującym mit bohaterskiego majora. Około 20% filmu
zostało nakręconych na Westerplatte.
14 Radiodepesza
z pokładu "Schleswiga-Holsteina" do Dowództwa Marynarki Grupy "Wschód"
i Dowódcy Marynarki Wojennej [w:] Zanim poddał się Hel..., oprac. J. Żebrowski,
s. 49
15 8 września
1939 r. Niemcy znaleźli ciała 4 żołnierzy w prowizorycznym grobie k. placówki
"Elektrownia" [w:] Zanim poddał się Hel..., oprac. J. Żebrowski, s. 70.
16 Wysokie
kwalifikacje zawodowe ujawnione w czasie pełnienia służby wojskowej oraz
walory osobiste zadecydowały o przeniesieniu kpt. Dąbrowskiego w grudniu
1937 r. na stanowisko z-cy komendanta WST mjr. Fabiszewskiego.
17 Od
2 września polskie radio codziennie powtarzało komunikat: "Westerplatte
broni się nadal".
18 Ppor.
Kręgielski wspominał, że od pierwszego spotkania z Sucharskim miał wrażenie,
że Sucharski jest na coś chory. Dodawał również, że z późniejszych rozmów
wynikało, iż Sucharski tęsknił za domem rodzinnym i marzył tylko o tym,
aby mieć już służbę na Westerplatte za sobą. Niewykluczone, że ataki choroby
mogły mieć wpływ na postawę komendanta w czasie obrony.
19 Sucharski
odznaczony został Krzyżem Orderu Virtuti Militari V klasy w 1920 r. za
"męstwo i odwagę". Do odznaczenia przedstawił go generał-porucznik
Władysław Sikorski.
Pełny
tekst artykułu wraz ze zdjęciami
znajduje
się w suplemencie
albumu
komiksowego "Westerplatte. Załoga Śmierci".
Zachęcamy
do lektury!
Album
można zakupić w sieciach księgarń Empik i Matras,
księgarniach
komiksowych (także w internecie),
a
od stycznia 2005 r. także na stronie wydawnictwa Milton
Media.